Miałem dzisiaj dziwny sen...
siedziałem z kuzynem na sorze, ubrani byliśmy we fartuchy, przed nami siedziała pacjentka, a przy niej stały dwie piguły, jedna piguła zaczęła robić tracheotomię tej pacjentce, ale jakoś tak dziwnie bo jej całe gardło się ruszało i dalej pompką podawała tlen, później się obudziłem.
Cóż dzisiaj byłem w kościele - spowiedź mnie ominęła - kończyłem robić system (prawie gotowy), był kuzyn z Justyną, pogadało się i dzień minął...
Jutro poniedziałek... znowu nic ciekawego...
niedziela, 27 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz