Większość zaliczeń już za mną: zdrowie publiczne, międzynarodowe problemy zdrowotne, demografia z biostatystyką, filozofia i etyka, psychologia, socjologia. Wszystko co wymieniłem z wyjątkiem demo zaliczyłem. Przede mną jeszcze pierwsza pomoc... Najważniejszy przedmiot. Aa i nie wiem jak z anatomią, nie ma żadnych wieści od wt.
Za pewien czas zbieram się na tańce, wrócę to pojadę do kuzyna. Chcę zgrać sobie zdj z sylwestra bo jeszcze ich nie widziałem ;]
sobota, 30 stycznia 2010
wtorek, 26 stycznia 2010
II poprawka koła
Dzisiaj pisałem II poprawkę koła z krwionośnego, ciężko mi powiedzieć, ale raczej jej nie zaliczę. Słabo mi poszło, tzn. nie że nie byłem przygotowany, tylko po prostu były trudne pytania. Jak wcześniej były 4-5 pytań to teraz 6 z czego 2 z żył...
Jutro demografia z biostat. jutro chyba się na to pouczę, w końcu mam czas.
A no i dzisiaj widziałem się z Doną, która słabo stara się pokonać nałóg ;]
Jutro demografia z biostat. jutro chyba się na to pouczę, w końcu mam czas.
A no i dzisiaj widziałem się z Doną, która słabo stara się pokonać nałóg ;]
sobota, 23 stycznia 2010
Pierwszy zgon
Kiedyś w mojej pracy musiał nadejść taki moment, to nieuniknione. Jednak nie spodziewałem się, że tak szybko to nastąpi... praktyki odbywam zaledwie od stycznia (2tyg jakoś). Dzisiaj byłem na 3h po tańcach w szpitalu, spóźniłem się jakieś 5min i byłbym przy reanimacji. Pan miał 39lat, chłopacy reanimowali go jakoś godz. do nzk doszło na tk, gdzie stwierdzono jeszcze obustronną odmę opłucnową, nie udało się go przywrócić.
Mnie jedynie zostało oczyszczenie ciała przed rodziną. Było trzeba powyciągać rurki pozostałe po odbarczeniu odmy, wenflony i rurka ustno gardłowa.
Moje przeżycia? Nie wstrząsnęło mnie to specjalnie, może dlatego, że nie przeprowadzałem reanimacji. Dopiero, gdy wracałem do domu bimbajem myślałem nad tym i stwierdziłem, że ten Pan był 10lat młodszy od mojego taty, a od mojej mamy o 4lata.
Kontaktu z rodziną zmarłego nie miałem. Wiem tylko, że przyjechała matka z córką, doktor przekazał, co miał do przekazania.
Mnie jedynie zostało oczyszczenie ciała przed rodziną. Było trzeba powyciągać rurki pozostałe po odbarczeniu odmy, wenflony i rurka ustno gardłowa.
Moje przeżycia? Nie wstrząsnęło mnie to specjalnie, może dlatego, że nie przeprowadzałem reanimacji. Dopiero, gdy wracałem do domu bimbajem myślałem nad tym i stwierdziłem, że ten Pan był 10lat młodszy od mojego taty, a od mojej mamy o 4lata.
Kontaktu z rodziną zmarłego nie miałem. Wiem tylko, że przyjechała matka z córką, doktor przekazał, co miał do przekazania.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Nocka
Nie miałem czasu napisać przez weekend, właściwie nie było kiedy. W sobotę z rana o 7 poprawka z anatomii jedynego mojego koła w plecy - nie wiem jeszcze czy zaliczyłem. Następnie na 14.30 tańce do 16 i od razu po zajęciach, pojechałem do szpitala na parę godzinek. Dokładnie spędziłem tam ponad 3h, po 20 wychodziłem. Co się działo? Nic konkretnego sobie nie przypominam, ale leków się pouczyłem mniej więcej tych zamienników ml /mmol. EKG opanowałem.
W niedzielę ponownie tańce, przerobiliśmy house, gdzie na koniec mam 2 frezzy do ogarnięcia - jeden na głowie, drugi podstawowy. Wróciłem do domu obiadek kimnąłem się 2h i na 21 nocka w szpitalu. Dzisiaj był ostry i jak przystało na ostry dość się działo. Zaliczyłem moje pierwsze wkłucia dożylne, jednak krew i tak nie leciała... Podobno wbić w żyłkę się wbiłem, tyle że raz była wina probówki z próżnią, a drugi raz żyła mi się przesunęła i teraz nawet nie wiem czy się wbiłem czy nie ;] Pielęgniarka też nie mogła pobrać z tej żyły krewki. Ok 2-3 biegliśmy z Kamilem po śniegu w laczach po formularz do trombolizy, facetowi zostawały jakieś ostatnie minuty na wykonanie pozytywnego leczenia. Dla rodziny to powinny być ciężkie chwile, ale z tego co widziałem raczej nie docierały to do nich albo nie wiedzieli jak będzie wyglądało życie tego Pana. Świadomość kompletnie zaburzona, w GCS 11-12pkt, nie jestem pewien jak do końca wyglądało wykonywanie poleceń ruchowych. Nie wiem jaki był wynik całego zdarzenia, czy zdążyliśmy czy nie. Tak czy siak staraliśmy się zrobić to jak na szybciej, Kamil nawet na śniegu podczas biegu zgubił parę razy laczki bo rozwaliły mu się. VIPownia była zajęta już od 21, czyli moje ewentualne miejsce spoczynku odpadało... Zresztą nie wiem czy jeżeli bym tam zasnął to czy by mnie obudzili, 2 don żuliany, wymagają klimy na najwyższym poziomie... Mieliśmy 2 problemów pacjentów, jeden z rozciętą głową i pod wpływem alkoholu, ubrudzony krwią dotykał prawie wszystkiego... W sumie, że nie chciał czekać na wyniki z RTG, to poniekąd dobrze, jeden problematyczny mniej. Jednak najgorszy pacjent był później, bezdomny, z lekkimi zaburzeniami świadomości, mówił, że jest na złomowisku u Grzecha, na pozostałe pytania - pytany nawet 5krotnie - odpowiadał zawsze tak samo i nawet spójnie. Pijany nie był, ale wymiotował krwią (zarzygana ściana boxu interny), wyrwał sobie wenflon, rurkę nosowo-gardłową, co chwilę było mu trzeba zwracać uwagę, aby leżał spokojnie, zesikał się podczas TK, gdzie mieli nas później dość. Łapał Panią Doktor za dłonie podczas badania, a P. Dr. była młoda i myślę, że niedoświadczona - strach w jej oczach mówił wszystko. Nie wiem czemu nie dostał czegoś na uspokojenie. Problemy sprawiał przez parę godz.
O 8 zaczynała mi się pierwsza pomoc, na tym samym oddziale, tam już był totalny odlot, jak nie pierwszy raz na ćw był wykład. Po ćw pojechałem do jurasza na ekg i medycynę pracy. Wróciłem o 14.20, zjadłem resztę czekolady i spanko. Wstałem o 19 to obiad, ogarnąłem się i zaraz do anatomii się zabieram.
A na zdj Kamil nie poddający się odmóżdżeniu jak mówi dr. Mućka ;p Kulki pozwalają zachować trzeźwy umysł ;]
Godzin na SORze razem: 24h
piątek, 15 stycznia 2010
Poker & makao
Dzień zaczął się bardzo wcześnie o 6.25, kiedy przebudziłem się i rozważałem czy iść na filozofię. Rozważania trwały 15min, decyzja była taka, że poszedłem. Facet spóźnił się jakieś 45min, jako że pojechał pod inne miejsce - pokręciło mu się. Nic ciekawego nie robiliśmy, oglądałem z Natką zdj, uzupełniałem kalendarz, coś tam nakreśliłem i do domu.
Następnie o 13 wykład z międzynarodowych problemów zdrowotnych, grałem w karty w pokera texas hold z Natką. Później psychologia, zmieniliśmy grę na makao. Po 16 już nas tyłki bolały, więc poszliśmy do domu. Zresztą przyszła fizjo 2rok bodajże i wykład był bardziej skierowany do nich niż do nas. Nawet początkowo myśleliśmy, że to z czegoś innego wykład bowiem był o kryzysie. Pani wykładowczyni szybko rozwiała moje wątpliwości, kiedy zadałem pytanie czy to jest psychologia teraz.
W domu byłem po 17, zjadłem obiad, poczytałem książkę, spałem, obudzony zostałem przez mamę, która trochę odmroziła sobie rękę i stękała jak to szczypie. Bratu tylko powiedziałem, żeby nie lał do miski ciepłej wody. Po chwili przebudziłem się na dobre i dalej czytałem książkę.
Teraz niedawno skończyłem konspekt na dydaktykę, jutro go zanoszę bo na socjologię się nie wybieram.
Następnie o 13 wykład z międzynarodowych problemów zdrowotnych, grałem w karty w pokera texas hold z Natką. Później psychologia, zmieniliśmy grę na makao. Po 16 już nas tyłki bolały, więc poszliśmy do domu. Zresztą przyszła fizjo 2rok bodajże i wykład był bardziej skierowany do nich niż do nas. Nawet początkowo myśleliśmy, że to z czegoś innego wykład bowiem był o kryzysie. Pani wykładowczyni szybko rozwiała moje wątpliwości, kiedy zadałem pytanie czy to jest psychologia teraz.
W domu byłem po 17, zjadłem obiad, poczytałem książkę, spałem, obudzony zostałem przez mamę, która trochę odmroziła sobie rękę i stękała jak to szczypie. Bratu tylko powiedziałem, żeby nie lał do miski ciepłej wody. Po chwili przebudziłem się na dobre i dalej czytałem książkę.
Teraz niedawno skończyłem konspekt na dydaktykę, jutro go zanoszę bo na socjologię się nie wybieram.
środa, 13 stycznia 2010
9 godzin
Właściwie to dzisiaj były pierwsze normalne godziny na SORze, ostatnio byliśmy tak w ramach przedłużonej 1 pomocy. Cóż jak na ostry to niewiele się działo. Najciekawszy przypadek to z facetem, który rabnął sie siekierą w dłoń, mocno mu naciągał dr skórę. Rana była dość szeroka, jakby rąbanie z obu stron. Później pacjent z więzienia z obstawą, nawet mieli strzelbę - raczej na pociski gumowe.
Byłem tam przed 9 wychodziłem o 18.15. Czego się nauczyłem? Na RTG po 10 wchodzi na zmianę pacjent, oddział. Ponadto ludzie jednak dziękuję, co mnie trochę zaskoczyło bo spotykałem się z opiniami, że rzadko coś takiego się zdarza. Jednak jak przypuszczam jest to zależne od ludzi na oddziale bo jeśli pielęgniarka jest gburem tak jak taka jedna z radiologii i diagnostyki to się nie dziwię, sam bym jej nie podziękował...
Byłem tam przed 9 wychodziłem o 18.15. Czego się nauczyłem? Na RTG po 10 wchodzi na zmianę pacjent, oddział. Ponadto ludzie jednak dziękuję, co mnie trochę zaskoczyło bo spotykałem się z opiniami, że rzadko coś takiego się zdarza. Jednak jak przypuszczam jest to zależne od ludzi na oddziale bo jeśli pielęgniarka jest gburem tak jak taka jedna z radiologii i diagnostyki to się nie dziwię, sam bym jej nie podziękował...
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Pierwszy ostry
Pierwsza godzina na ostrym dyżurze za mną. Pierwsza pomoc skończyła się trochę wcześniej z jakieś 30min, drugie tyle już zostaliśmy na SORze. Nawet sporo się wydarzyło przez tą godz. pacjent z pęknięciem w dwóch miejscach kręgu szyjnego CII - ogląd zdjęć tomografii, wstrząs anafilaktyczny - cukrzyk napił się soku jabłkowego, nasze zadanie polegało na wywiadzie krótkim - chłopak pobity i zrzucony z półpiętra ze schodów - tutaj najwięcej nam pozwolili (mi oraz 2kumplom), a mianowicie zebraliśmy wywiad SAMPLE, mierzyliśmy parametry życiowe, wypełnialiśmy formularz zdarzenia.
Poza tym zima kwitnie, autobusy zblokowały ulice nie mogąc się ruszyć, tramwaje wykoleiły się, karetki nie podjeżdżały do biziela (2 ratowników z buta wracało), zrobiłem 2 zdj.
Później czeka mnie nauka z anatomii na wejściówkę i poprawę koła.
niedziela, 10 stycznia 2010
Zima 10lecia
Dawno takiej zimy u nas nie było, a co najgorsze to dopiero początek. W końcu cały czas sypie, później umieszczę zdj jakie zdążyłem dzisiaj porobić, tyle że brat bawi się telefonem. Dzisiaj w ogóle taki męczący dzień był. Na 14 tańce, jednak nie będzie new age na kwalifikacjach - i dobrze - a zamiast niego jest ns do beyonce upgrade u - i bardzo dobrze. Poza tym mają być jakieś pokazy. Po tańcach jechałem do szpitala, przy okazji pytałem się o rozpatrzenie wolontariatu - niczego się nie dowiedziałem. Następnie poszedłem do dr, gdzie zasiedziałem się. Dr omawiał mi miejsca opukania i osłuchania, i tak sobie pogadaliśmy. Bardzo w porządku człowiek, jego kolega również "Dlaczego z żoną należy się kochać rano? żeby wiedziała, że tego dnia jest pierwsza" hehe. Rozmowy o tym, aby szybko się nie wiązać, o związkach na odległość, o wirusie brodawkowym, o zespole muzycznym Sofa, o formie pracy ratowników, o Turcji, o książkach dokładniej o 3tomach autora Stieg'a Larsson'a. Czułem się jak w towarzystwie kumpli z roku.
Wróciłem do domu przed 20, zjadłem w końcu coś - od rana tylko śniadanie - i spałem. Wstałem po 23, teraz tak szybko nie zasnę... Poczytałem dalej o urazach klatki piersiowej, zostały już te mniej ważne przypadki. Jutro zrobi się z tego prezentację, powtórzy btls i naczyniówkę na anatomię.
Edit: załączam zdj.
czwartek, 7 stycznia 2010
Revise 2009
Korzystając z wolnej chwili postanowiłem podsumować rok 2009, gdyż wcześniej nie było na to czasu. Może zacznę od początku.
Styczeń. W styczniu spędziłem sylwestra w pralni, miałem egzamin z prawka 2.01 - zdany - bodajże zapisałem się na korki z chemii. Był to okres przygotowań do studniówki, polonez etc.
Luty. W lutym chyba była studniówka, a więc jakoś tydzień wcześniej szukałem partnerki z tej okazji. Miałem iść z Agnieszką, a poszedłem z Olą. Studniówka nie zrobiła na mnie wrażenia, jakiego się spodziewałem. Taka zwykła impreza na galowo.
Marzec. W marcu w końcu zaczęło się coś dziać w moim życiu, coś ciekawszego, nie twierdzę, że mam nudne życie, ale... poznałem kogoś na kim mi zależało i kogo później pokochałem. Wszystko szybko się działo i zupełnie tak niespodziewanie. Pierwszy raz byłem w Łochowie, Podlaskach. Pierwszy raz wybrałem się tak daleko samochodem sam, no prawie sam, w każdym bądź razie bez kogoś kto mi mówi jak jechać. 20 marca były drzwi otwarte cmumk, poznałem Anię, która teraz ze mną chodzi na studia do jednej gr. Mimo, że od tego czasu w ogóle nie mieliśmy kontaktu.
Kwiecień. Tu już byłem z nią. Nawet byłem zakochany. Ogólnie bardzo fajny okres w życiu. Dużo się spotykaliśmy, pamiętam, że początkowo najdłuższe nasze niewidzenie się to były 2dni. Później stopniowo to wzrosło do 4. Wiadomo okres przygotowań do matur. Pod koniec miesiąca miałem urodziny. Nic szczególnego z tego dnia nie pamiętam, w końcu to zwykły dzień. Jedynie fakt, że ona była na moich urodzinach.
Maj. Matura to bzdura. Nie uczyłem się zbytnio, prawie wcale, z wyjątkiem chemii. Do polaka i francuskiego w ogóle się nie uczyłem. W maju również zacząłem moją pracę na polski ustny. Mój związek powoli rozsypywał się. Powodów było kilka, niewiele, ale zawsze. Jej były, o którym nie zapomniała, to był główny powód. Później myślę, że trochę matury na nas wpłynęły, rzadziej się widywaliśmy i prawie tylko na tym skupiliśmy się. Pod koniec miesiąca miałem komisję wojskową. Aa i oczywiście w maju wyrobiłem vizę do stanów na 10lat.
Czerwiec. 1 czerwca zakończyłem związek po burzliwej imprezie, która pozostawiała wiele nieścisłości. 4 czerwca przenieśli mnie do rezerwy wojskowej, tego dnia również miałem wylot z Madzią z Wawy do Miami przez Paryż. Z domu wyjechałem po północy, wściekłem się bo specjalnie zgrywałem nową muzę na mp3, a mp3 zostało... Odlot z Wawy był po 7, po 9 pierwszy raz byłem w tak lubionej przeze mnie Francji. Kupiłem parę płyt fr (Rohff, Kery James), porozmawiałem z kilkoma osobami i nawet dogadałem się. W Miami było strasznie gorąco, pamiętam, że byłem mokry jak świnia (na sobie bluza, pod nią tshirt, dwie torby). Odprawa była dość długa. Później Bro z rodzinką nas odebrał i mieszkaliśmy u niego. Wrażenie było ogromne. Przede wszystkim zdziwił mnie fakt legwanów w ogrodzie i na basenie, w końcu one z ogonem to metr miały. A tam nikomu one nie przeszkadzały, wrażeń również nie zapewniały im. Dni mijały tam wolno i mniej więcej tak: zakupy, plaża, chodzenie, basen, plaża, zakupy, Orlando, rodzinka Bro, zakupy, plaża, plaża, zakupy, plaża, plaża, plaża - kolejność mniej więcej zachowana i bardzo skrócona. Zdj jeszcze do teraz nie przejrzałem, filmu także. Wróciłem 2dni przed ogłoszeniem wyników z matur, czyli 26.06. Odebrałem wyniki, które nie zaskoczyły mnie. Może trochę chemia, ale i tak raczej spodziewałem się, że trafię na rm cmumk.
Lipiec. Załatwianie papierów z uczelnią, lekarz, pisma oraz testy sprawnościowe. Pamiętam, że z testu coopera miałem 3870m, a od 3900m był max pkt. Trochę się wkurzyłem bo te 30m bym jeszcze spokojnie dobiegł, gdybym wiedział ile przebiegłem. Z basenu gorzej mi poszło, miałem zły strój kąpielowy ;] byłem trochę przeziębiony. Oczywiście porządnie rozpadało się. W kolejce na zawiszy poznałem Justynę i biegała w tą i z powrotem Aga, która aktualnie chodzą ze mną na studia do jednej gr. Razem z byłą zanosiliśmy papiery na studia, było to nasze pierwsze spotkanie po rozstaniu i mimo wszystko dobrze było. Poznałem Motylka, tak chyba to było w lipcu.
Sierpień. W sierpniu byłem nad morzem kilka razy. Raz z Madzią i Bro w Kołobrzegu. Codziennie z wyjątkiem jednego dnia jeździłem do Koszalina na warsztaty taneczne, które urządzała mi Agatuch. Stwierdziłem, że linie pkp są tam posrane. Ciężko jest się z początku połapać, przez co dostałbym mandat karny za jechanie niewłaściwym pociągiem. Było fajnie. Odwiedziłem także Olivuch, która była zaskoczona. Później jechałem z kuzynami do Ustronia Morskiego, również było fajnie. Z nimi nie da się nudzić. W sierpniu przyjechała do mnie na parę dni Martuś, zrobiliśmy sporo fajnych zdj. W końcu z jej pomysłem i towarzystwem nie jest to trudne. Pod koniec miesiąca miało miejsce spotkanie ludzi z mojego kierunku, przyszły 4os, ja, Sylwia, Aga, Justyna, ogólnie wydały mi się spoko.
Wrzesień. Większość września spędziłem w Mk, poznałem Karolinkę i większość klasy Marty. Jeździło się do Gdańska na wystawę fotograficzną. Taki lepszy okres w roku.
Październik. Czas na studia. Zderzenie z anatomią. Tyle jeszcze człowiek w życiu się nie uczył. Organizacja ich od razu pozostawiała wiele do życzenia. Ludzie w porządku, w mojej gr znałem praktycznie wszystkich. Zdecydowałem wybrać jęz. fr, który teraz będzie mi wchodził w IIs. Pod koniec miesiąca utrwaliły mi się już w miarę więzi z ludźmi z gr. Najbardziej z Martą i Maliną. Pierwsze koło z anatomii ukł. ruchu, zaliczyłem na 12/19. Z wejściówki dostałem co najmniej 4, ale nadal nie wiem w końcu ile. Na początku miesiąca zapisałem się na tańce do Braterstwa Stylu, grupa New Style do Betty.
Listopad. Pierwsze zaliczenie z demografii, gdzie dzisiaj odebraliśmy wyniki - nie zaliczyłem, połowa z nas nie zaliczyła... - Kolejne koła z anatomii. Przepadające wykłady. Wyrobienie sobie opinii na temat uczelni.
Grudzień. Poznałem Gośkę, najbardziej zakompleksioną osobę jaką znam. Badania sanepidowe. Nauka. Taniec. Nauka. Taniec. Święta. Nowy rok. Najgorszy sylwester na jakim byłem.
Podsumowując nie był to zły rok, sporo doświadczyłem. Ten pewnie taki już nie będzie...
Styczeń. W styczniu spędziłem sylwestra w pralni, miałem egzamin z prawka 2.01 - zdany - bodajże zapisałem się na korki z chemii. Był to okres przygotowań do studniówki, polonez etc.
Luty. W lutym chyba była studniówka, a więc jakoś tydzień wcześniej szukałem partnerki z tej okazji. Miałem iść z Agnieszką, a poszedłem z Olą. Studniówka nie zrobiła na mnie wrażenia, jakiego się spodziewałem. Taka zwykła impreza na galowo.
Marzec. W marcu w końcu zaczęło się coś dziać w moim życiu, coś ciekawszego, nie twierdzę, że mam nudne życie, ale... poznałem kogoś na kim mi zależało i kogo później pokochałem. Wszystko szybko się działo i zupełnie tak niespodziewanie. Pierwszy raz byłem w Łochowie, Podlaskach. Pierwszy raz wybrałem się tak daleko samochodem sam, no prawie sam, w każdym bądź razie bez kogoś kto mi mówi jak jechać. 20 marca były drzwi otwarte cmumk, poznałem Anię, która teraz ze mną chodzi na studia do jednej gr. Mimo, że od tego czasu w ogóle nie mieliśmy kontaktu.
Kwiecień. Tu już byłem z nią. Nawet byłem zakochany. Ogólnie bardzo fajny okres w życiu. Dużo się spotykaliśmy, pamiętam, że początkowo najdłuższe nasze niewidzenie się to były 2dni. Później stopniowo to wzrosło do 4. Wiadomo okres przygotowań do matur. Pod koniec miesiąca miałem urodziny. Nic szczególnego z tego dnia nie pamiętam, w końcu to zwykły dzień. Jedynie fakt, że ona była na moich urodzinach.
Maj. Matura to bzdura. Nie uczyłem się zbytnio, prawie wcale, z wyjątkiem chemii. Do polaka i francuskiego w ogóle się nie uczyłem. W maju również zacząłem moją pracę na polski ustny. Mój związek powoli rozsypywał się. Powodów było kilka, niewiele, ale zawsze. Jej były, o którym nie zapomniała, to był główny powód. Później myślę, że trochę matury na nas wpłynęły, rzadziej się widywaliśmy i prawie tylko na tym skupiliśmy się. Pod koniec miesiąca miałem komisję wojskową. Aa i oczywiście w maju wyrobiłem vizę do stanów na 10lat.
Czerwiec. 1 czerwca zakończyłem związek po burzliwej imprezie, która pozostawiała wiele nieścisłości. 4 czerwca przenieśli mnie do rezerwy wojskowej, tego dnia również miałem wylot z Madzią z Wawy do Miami przez Paryż. Z domu wyjechałem po północy, wściekłem się bo specjalnie zgrywałem nową muzę na mp3, a mp3 zostało... Odlot z Wawy był po 7, po 9 pierwszy raz byłem w tak lubionej przeze mnie Francji. Kupiłem parę płyt fr (Rohff, Kery James), porozmawiałem z kilkoma osobami i nawet dogadałem się. W Miami było strasznie gorąco, pamiętam, że byłem mokry jak świnia (na sobie bluza, pod nią tshirt, dwie torby). Odprawa była dość długa. Później Bro z rodzinką nas odebrał i mieszkaliśmy u niego. Wrażenie było ogromne. Przede wszystkim zdziwił mnie fakt legwanów w ogrodzie i na basenie, w końcu one z ogonem to metr miały. A tam nikomu one nie przeszkadzały, wrażeń również nie zapewniały im. Dni mijały tam wolno i mniej więcej tak: zakupy, plaża, chodzenie, basen, plaża, zakupy, Orlando, rodzinka Bro, zakupy, plaża, plaża, zakupy, plaża, plaża, plaża - kolejność mniej więcej zachowana i bardzo skrócona. Zdj jeszcze do teraz nie przejrzałem, filmu także. Wróciłem 2dni przed ogłoszeniem wyników z matur, czyli 26.06. Odebrałem wyniki, które nie zaskoczyły mnie. Może trochę chemia, ale i tak raczej spodziewałem się, że trafię na rm cmumk.
Lipiec. Załatwianie papierów z uczelnią, lekarz, pisma oraz testy sprawnościowe. Pamiętam, że z testu coopera miałem 3870m, a od 3900m był max pkt. Trochę się wkurzyłem bo te 30m bym jeszcze spokojnie dobiegł, gdybym wiedział ile przebiegłem. Z basenu gorzej mi poszło, miałem zły strój kąpielowy ;] byłem trochę przeziębiony. Oczywiście porządnie rozpadało się. W kolejce na zawiszy poznałem Justynę i biegała w tą i z powrotem Aga, która aktualnie chodzą ze mną na studia do jednej gr. Razem z byłą zanosiliśmy papiery na studia, było to nasze pierwsze spotkanie po rozstaniu i mimo wszystko dobrze było. Poznałem Motylka, tak chyba to było w lipcu.
Sierpień. W sierpniu byłem nad morzem kilka razy. Raz z Madzią i Bro w Kołobrzegu. Codziennie z wyjątkiem jednego dnia jeździłem do Koszalina na warsztaty taneczne, które urządzała mi Agatuch. Stwierdziłem, że linie pkp są tam posrane. Ciężko jest się z początku połapać, przez co dostałbym mandat karny za jechanie niewłaściwym pociągiem. Było fajnie. Odwiedziłem także Olivuch, która była zaskoczona. Później jechałem z kuzynami do Ustronia Morskiego, również było fajnie. Z nimi nie da się nudzić. W sierpniu przyjechała do mnie na parę dni Martuś, zrobiliśmy sporo fajnych zdj. W końcu z jej pomysłem i towarzystwem nie jest to trudne. Pod koniec miesiąca miało miejsce spotkanie ludzi z mojego kierunku, przyszły 4os, ja, Sylwia, Aga, Justyna, ogólnie wydały mi się spoko.
Wrzesień. Większość września spędziłem w Mk, poznałem Karolinkę i większość klasy Marty. Jeździło się do Gdańska na wystawę fotograficzną. Taki lepszy okres w roku.
Październik. Czas na studia. Zderzenie z anatomią. Tyle jeszcze człowiek w życiu się nie uczył. Organizacja ich od razu pozostawiała wiele do życzenia. Ludzie w porządku, w mojej gr znałem praktycznie wszystkich. Zdecydowałem wybrać jęz. fr, który teraz będzie mi wchodził w IIs. Pod koniec miesiąca utrwaliły mi się już w miarę więzi z ludźmi z gr. Najbardziej z Martą i Maliną. Pierwsze koło z anatomii ukł. ruchu, zaliczyłem na 12/19. Z wejściówki dostałem co najmniej 4, ale nadal nie wiem w końcu ile. Na początku miesiąca zapisałem się na tańce do Braterstwa Stylu, grupa New Style do Betty.
Listopad. Pierwsze zaliczenie z demografii, gdzie dzisiaj odebraliśmy wyniki - nie zaliczyłem, połowa z nas nie zaliczyła... - Kolejne koła z anatomii. Przepadające wykłady. Wyrobienie sobie opinii na temat uczelni.
Grudzień. Poznałem Gośkę, najbardziej zakompleksioną osobę jaką znam. Badania sanepidowe. Nauka. Taniec. Nauka. Taniec. Święta. Nowy rok. Najgorszy sylwester na jakim byłem.
Podsumowując nie był to zły rok, sporo doświadczyłem. Ten pewnie taki już nie będzie...
środa, 6 stycznia 2010
Ta sama gadka
Mama znowu zaczyna ten sam temat, a mianowicie praca. Już mnie to tak irytuje i powoli wkurza, ze szok. Nie jest tak, ze obijam się bo czasu wolnego prawie w ogóle nie mam. Teraz to już całkowicie się go pozbywam, gdyż dostałem pieczatke z soru i zacznę od przyszłego tyg wolontariat tam. Z uczelni zazwyczaj wracam ok 19, wcześniej po 22. W weekendy mam tańce, pózniej nauka. A mama chce, żebym to jeszcze pracował. Rozumiem, gdyby był problem finansowy u nas, ale tak nie jest. Może mam się nauczyć samodzielnosci? Ale jakim kosztem? Tańca? Przecież jeżeli brat wyjedzie na studia - a tak planuje. To jego koszty utrzymania będą min x5 wieksze niż moje i on nie będzie pracował. O czym zreszta już kiedyś wspominalem rodzicom...
MJ
Postanowienia n.r. pełną parą
Wczoraj nie dałem rady już napisać, za bardzo zmęczenie mnie pochłonęło, w końcu spałem 5h, a na nogach od 5 rano. Poprawiłem wejściówkę na 3- (innej oceny u Wiśni dostać nie można z poprawki), miałem do opisania przełyk i dwunastnicę. Z przełyku tak się rozpisałem, że szok 1.5strony, nawet o nabłonku śluzowym wspomniałem. Koło nie wiem czy zaliczyłem, gdyż Pan W nie mógł rozczytać mojej pkt, nie wiedział czy to jest 10pkt czy 13, jako że to sprawdzała dr Brzozowska. Czekałem na dr B, ale niestety się nie doczekałem, dowiem się w piątek.
Zaraz jadę do szpitala z podaniem o wolontariat, od razu mam nadzieję, że uzgodnię godziny etc. Wrócę to może do kuzyna się przejadę.
Poza tym trzeba pogratulować Agatuch, która wczoraj przeszła kwalifikacje do piosenki Zosi Karbowiak 'jak ptak' i będzie tańczyć w jej klipie ;)
Zaraz jadę do szpitala z podaniem o wolontariat, od razu mam nadzieję, że uzgodnię godziny etc. Wrócę to może do kuzyna się przejadę.
Poza tym trzeba pogratulować Agatuch, która wczoraj przeszła kwalifikacje do piosenki Zosi Karbowiak 'jak ptak' i będzie tańczyć w jej klipie ;)
poniedziałek, 4 stycznia 2010
Padnięty Anatomicznie
Nie rozpiszę się dzisiaj bo szybko chcę jeszcze sobie powtórzyć z anatomii. Jutro mam poprawkę z wejściówki i koło, jedno i drugie z pokarmowego. Oczywiście wejściówkę byłem dzisiaj poprawiać, czekaliśmy prawie 1.5h, po czym dr pojawił się i stwierdził, że kończy już dziś i mamy przyjść jutro, kiedy to 1gr pisze koło.
Poza tym skończyłem pisać podanie o wolontariat, potrzebuję 2 podpisów: dr szpitala oraz dr SORu. A i zdr publiczne nie było takie złe, więcej w tym psychologii niż medycyny.
Poza tym skończyłem pisać podanie o wolontariat, potrzebuję 2 podpisów: dr szpitala oraz dr SORu. A i zdr publiczne nie było takie złe, więcej w tym psychologii niż medycyny.
niedziela, 3 stycznia 2010
Powrót do codzienności...
Powrót do codzienności... Dość twarde przywitanie, a mianowicie anatomia układ pokarmowy. Właściwie na jutro muszę wiedzieć parę zagadnień, bodajże od góry do żołądka włącznie, jednak we wt i tak mam koło, więc przerobiłem od początku do końca. Fakt, że warto byłoby to jeszcze sobie utrwalić, ale uczyłem się od 18.30 i nie chce mi się już ;p Może jutro po wf jeszcze wpadnę na chwilę do domu i powtórzę sobie.
Wczoraj byłem na sankach w myślęcinku, było zabawnie, będę musiał się kiedyś jeszcze wybrać. Nie byłem tam uuu z 8 lat? Może 6. Tak czy siak teraz te górki wydawały się mniejsze... albo ja urosłem...
Szybciej się na nie wchodziło niż te kilka lat temu, 15min wchodzenia, 30s zjazdu ;p
Jutro kłujemy się na pierwszej pomocy, do dyspozycji mam tylko jedną rękę, gdyż wylew jeszcze nie znikł, a to już prawie miesiąc minął? Pewnie jutro będzie bonus.
I muszę nabyć we wt książkę ;p
Zdjęcie z sylwestra, który był najsłabszy ze wszystkich moich.
sobota, 2 stycznia 2010
Sobota 2.12
Parę dni nie pisałem, no cóż nowy rok mam i dwa koła z anatomii.
Wstawię później jakieś zdj z Sylwestra, tyle ze najpierw muszę mieć
zdj. Na telefonie zrobiłem z 2 albo 3. Na nowy rok mam parę
postanowień.
1. Wolontariat - zapisać się na SOR.
2. Odwiedzić Motylka
3. Odwiedzić Agatuch
4. Doprowadzić kogoś do łez szczęścia
MJ
Wstawię później jakieś zdj z Sylwestra, tyle ze najpierw muszę mieć
zdj. Na telefonie zrobiłem z 2 albo 3. Na nowy rok mam parę
postanowień.
1. Wolontariat - zapisać się na SOR.
2. Odwiedzić Motylka
3. Odwiedzić Agatuch
4. Doprowadzić kogoś do łez szczęścia
MJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)