Action = Reaction

Action = Reaction
Sur ma Vie

czwartek, 25 lutego 2010

Moczowo-rozrywkowo do przodu

Krótka zalegla nota, koło z anatomii do przodu 17/25 i całe szczęście bo pisać to otwarcie porażka na maxa.
Po kole był wf wspinaczka, wypas, możemy naginac regulamin jako, ze nas szkola z czynności ratowniczych na wysokosciach ;)
Na pierwszych zajęciach uczylismy się wiązać uprzaz, liny i asekuracji.
Jutro kwalifikowana i techniki zabiegów medycznych, czyli coś co tygryski lubią najbardziej.
Z dzisiejszego soru nie wyszło jako, ze czułem się trochę zmęczony w dodatku musiałem jechać odebrać kuzyna auto od mechanika. Wyjechalem po 14, a wróciłem po 16.
Ogólnie podobno powstaje koło rm z dość atrakcyjna oferta. Dowiem się wiecej za tydzień, ale raczej się na to pisze ;) chyba ze bedą mniej oferowali niż sor, w takim razie wybiore sor , gdyż wiecej się naucze.
Forum kierunku zmieniło adres na nowy: www.ratmed09.prv.pl

Godz na sor = 103 (5h) wtorkowe

niedziela, 21 lutego 2010

Let's start it

Po weekendzie...
Piątek w szpitalu spokój, jedynie przed 18 Mirek zrobił mi teorię z wkłuć, a wcześniej to głównie rozmawiałem z Dorotką. W week na tańcach przygotowania pełną parą, beyonce przerobiona w każdym calu + dodatkowy jazz.
Od jutra uczelnia, jeden wykład z mikrobiologii i wsio, tzn. o 16.45 jest jeszcze anatomia wykład, ale nie zamierzam się na nią wybrać. Te wykłady i tak mi nic nie dają, a siedzieć do 19, kiedy we wt jest koło z anatomii nie ma sensu. Wrócę to byłbym zrąbany, a tak posiedzę, poodpoczywam w domu i zabiorę się za naukę.

Godz. SOR = 98 (8h)

czwartek, 18 lutego 2010

Kolejna znajoma i świeżaki

Tym razem spotkałem Monikę w szpitalu, a dokładniej to ona mnie spotkała. Ja jej nie poznałem, przywiozła sąsiadkę do szpitala. A dzisiaj co, pobrania, wkłucia, czyli trening czyni mistrza i tym razem była ciekawa sytuacja. Jako, że czekaliśmy ponad godz. na rtg to pacjentowi zachciało się do toalety. Podchodzę z pacjentem do wc, który jest przy rtg, pukam, stukam, chwytam za klamkę - zamknięte, nikt się nie odzywa. Jeszcze raz stukam, nieco głośniej, nadal nic. Kawałek odchodzę od drzwi zerkając czy pali się światło, które byłoby widoczne przez dziurki na dole, ale jest ciemno. Jeszcze raz stukam, pytam się czy ktoś tam jest, milczy. W końcu chłopacy od nas przechodzą i pytają się czy  zamknięte. Mówię, że tak, ale światło jest zgaszone. Sanitariusz wyciągnął klucz i próbuje otworzyć. Nagle wielkie oburzenie - jeszcze nie otworzył, ledwo dotknął drzwi - "co to ma być, zero prywatności, to miejsce intymne (...)" na nasze zapytanie - czemu pan się nie odzywał, kiedy pukaliśmy i pytaliśmy to on "w końcu to toaleta publiczna, kretyni, powinni Was zamknąć w psychiatryku (...)". Kolega już tak się zbulwersował po paru wymianach zdań, że ładnie już ostrzegał faceta w środku, że go zaraz wyciągnie stamtąd i skończy się pyskowanie. Myślę, że facet w środku wziąłby rady do serca, gdyby zobaczył owego kolegę, szafa 2x2 hehe cóż nie udało mi się zobaczyć kto był w środku, nawet jak wrociłem z Natalią z pacjentem z innego wc, to gość był nadal w środku, wychodząc z rtg nadal był. Później już nie wiem, ale siedział tam za długo ;p Przecież to szpital, a jak sama nazwa wskazuje trafiają tu ludzie chorzy, mógł zasłabnąć wc, próbować popełnić samobójstwo, chlać alkohol czy jeszcze inne rzeczy. Naprawdę mnie wkurzył, gdyby wyszedł myślę, że miałby wyjątkowo nieciekawie. Najechałbym na niego równo, a kolega nie wiem czy by dosłownie na niego nie najechał - wcale bym nie śpieszył się z ratowaniem kiblowego pacjenta ;]
Co dalej na dyżurze? Nowe twarze z maltańskiej, Karolina. Sympatyczna, 17letnia dziewczyna o ładnych niebieskich oczach, pierwszy raz na sorze, więc miała szczęście, że trafiła na mnie i Gośkę, i mogliśmy ją oprowadzić nieco po szpitalu. Zresztą jutro również ma praktyki, pewnie będzie po 16.
Oglądałem w końcu dzisiaj 'bez mojej zgody' razem z mamą, taa mama na dramaty nie nadaje się... pół filmu mi ryczała! ehh, nie zaprzeczę, że oczy mi się nie szkliły, jednak łzy powstrzymywałem. Film polecam każdemu.

Godz. na SOR = 90 (10h)

środa, 17 lutego 2010

Znajome twarze w szpitalu

Już po dyżurze, nie wstałem o 6 po imprezie. Zresztą kluczy nie zabrałem i wróciłem trochę wcześniej przed 1, aby mnie ktoś do domu wpuścił. W szpitalu nic nadzwyczajnego  chociaż był chłopak z rozciętą nogą uczeń kuzyna z pracy i chłopak z podejrzeniem zapalenia wyrostka, którego poznałem w wakacje w Kołobrzegu wraz ze znajomymi. Dopiero, kiedy wychodziłem i pytałem o ten jego wyrostek powiedział mi, że chyba kojarzy mnie z Kołobrzegu - ja go kompletnie nie poznałem.
Krew, badanka, martwa stopa (amputacja), krew, nic nowego. Chociaż zauważyłem, że co osoba to inna technika pobierania krwi i zakładania dojścia. Ostatnio inaczej mnie uczyli, dzisiaj jeszcze inaczej, zresztą wolę tą technikę co Miki pokazywał, a nie dzisiaj co ratowniczka.
Później pojadę Janka odwiedzić, dzisiaj ma imieniny.

Godz. na SOR = 80 (5h)

wtorek, 16 lutego 2010

Urodziny Krzysia

Dzisiaj urodziny Krzysia - 22 - kupiliśmy mu już prezent, jutro Janka imieniny, więc też już prezent zakupiony. Niedługo powinien Janek po mnie przyjechać, a chciałem się akurat kimnąć, kiedy on dzwonił...
W week nagrywaliśmy filmik, spodnie przyszły, pasek kupiłem, plan na 2s pojawił się i jest spoko ;)


I jest filmik z intubacji: http://wyslijto.pl/plik/58wpjoscs5

piątek, 12 lutego 2010

Chrzest odbyty

Dzisiaj z rana spokojnie, ale jak to na ostrym jak w końcu się zacznie to nie ma odpoczynku. Miałem interne z Dorotką, typowo badania laboratorium głownie. Pózniej tylko było hasło, ze reanimacja jest. lekarz od nas szedł na rtg bo facet zatrzymał się, wiec wolalem Kamila i pobieglismy. Przywrocilismy go i znowu na korytarzu się zatrzymał, wiec w drodze na OIOM Kamil z pielęgniarka pompowali go, a ja z reszta personelu pchalem łóżko. Pózniej zmienialismy się na OIOMie. Ogólnie facet po przywróceniu pozostawał w tachykardii przez długi czas. 3 razy defibrylowany, raz na rtg w ciagu najpóźniej 4min. Następnie 2razy na OIOMie, gdzie pielęgniarka nie wiedziała zbytnio jak obsługiwać defibrylator... Dalej nic nie wiem jak jest z pacjentem, jego stan był niestabilny. Wrocilismy na sor. A facet przyszedł do szpitala tylko na przeswietlenie kolana, wiec jego żona, która czekała na korytarzu musiała być zszokowana. Przed rtg była już gadka, ze zatrzymał się w wyniku długiego czekania na zdj, taa jasne... Teraz ludzie bedą unikać rtg bo jeszcze bedą musieli czekać, no i dojdzie do nzk heh.
 Pózniej było nieco lżej. Przyjechała studentka fizjo z oparzeniami I i miejscowego jakieś 3cm II stopnia na nogach. Dziewczynie było trzeba założyć opatrunki, dlatego wyprosilismy obok siedzacego pana. W końcu za dużo oczu nie mogło spogladac na studentke od dołu w bieliznie - popazona miała kostkę jako IIst i uda prawie aż do pachwin jako Ist. Miła, lekka i przyjemna praca ;p

Dobra jutro wstawiam zdj wraz z filmikiem z obiecanej intubacji. Teraz tylko przebudzilem się na obiad.

czwartek, 11 lutego 2010

Intubacja



 Spokojniutko jak nigdy, wklucie dzisiaj pierwsze zakladalem, w sumie zdziwilem się, ze pyklo, ponieważ pani miała słabo widoczne zylki. Pózniej jeszcze pare razy krew pobieralem. Trzeba jeszcze opanować dobrze manewrowanie igłą, gdy jest się już wklutym.
 Pózniej z doktorami przegadalem razem z Fernando jakaś godz. Zagadalismy czy możemy pocwiczyc intubacje na fantomie (zdj i filmik pózniej wstawie). Fantom i wyposażenie w średnim stanie (rozdwojony język, laryngoskop 2' dla dzieci, a powinna być 4', 5'). Przez co początkowo było baardzo trudno zaintubowac. Pózniej już mniej wiecej opanowalem to i wyrabialem się do 20s.
 Jutro ostatni w tym tyg dyżur, a pózniej Dance ;)
 Branoc, rano bierzcie ze sobą łopatę do odsniezania ;]


środa, 10 lutego 2010

Maraton rozpoczęty

 Po dyżurku, trochę zmęczony, Zbyszek wygrał mnie w przetargu i spędziłem cały dyżur na internie. Głównie wypisywałem karty pacjentów i pobierałem krew ani jednego RTG, TK czy USG!!! Szał, nigdy jeszcze tak nie było ;p
Coś ciekawego? 1/3 powierzchni głowy zwisającego płata skóry, nie mam pojęcia jak do tego doszło... Spodnie mi jeszcze nie przyszły, więc chodzę w białych, które są dla mnie nie poręczne. Nie mogę schować portfela do spodni, stetoskopu, stazy czy innych rzeczy... Jedynie długopis i komórka znalazły tam swoje miejsce. Umowę podpisałem, mam ze sobą, wszystko ok, tylko błąd przy adresie, na szczęście na miejscu zrobili aneks.
 Jutro również na 8 do 18, piątek tak samo.

Ps. Taa i czekam Donna na zdjęcie ;]

Godz. SOR = 58h

wtorek, 9 lutego 2010

Odpoczynkowo

Rano otwieram oczy, a tu kuzyn nade mną stoi, pierwsza myśl, ze mam jakiś dziwny sen, wiec pytam co on tu robi. Nie pamietam już co mi odpowiedział, chyba coś w stylu, ze czeka na mnie.
Wygonil mnie z łóżka, zgralem mu house s01, zjadlem śniadanie i pojechalismy do galerii. Trochę pokrzyzowalo mi to plany, dlatego ze rano chciałem nagrywać choreo, ale zajalem się tym, gdy wróciłem i warunki pozwoliły mi na 2uklady. Z czego mój pokój średnio nadaje się do tańca, jest mało miejsca, a ja tu tanczylem street jazz... -,-
Wieczorem wybrałem się po siostrę i mamę do reala. Dokonczylem film kochaj i tańcz, po raz kolejny utwierdzajac się w przekonaniu, ze Damiecki nie potrafi tańczyć ;p
Każda scena, gdzie jest pokazany jak on tańczy prezentuje się, kiedy on stoi i nic nie robi hehe
Zreszta najlepsza scena jest kiedy, on dowiaduje się, ze Hania jest córka Ketlera i chce się z nią spotkać. Ona przychodzi na dach, gdzie on już na nią czeka. Robi wokół niego dwa kółka, trochę pomachaja rękoma, po czym on przechodzi obok i wychodzi, cyk koniec sceny... To sobie pogadali xD

Jutro maraton, może spodnie przyjdą. Tak, wiec od 8-18 jestem w szpitalu, gdyby Ktos mnie szukał ;)

poniedziałek, 8 lutego 2010

Wolny dzień

 

 Cóż dzisiaj całkowicie dzień na odpoczynek, dawno już takiego dnia nie było. Miałem czas, aby się ogolić, wybrać do fryzjera, poleżeć, kimnąć się. Później obejrzałem kolejny odcinek sytycd s06 i śmiać mi się chce bo w każdym odcinku jest jeden uczestnik z straszną i smutną historią, gdzie żyje tylko dzięki tańcowi xD Tylko w usa co drugi amerykanin jest skrzywdzony przez los xD
 Teraz obejrzałem 50min kochaj i tańcz z mamą, jutro oglądamy ciąg dalszy. Damięcki również mnie bawi, na widok jego tańca śmiać mi się chce, przypomina typowego mięśniaka, który w życiu nie słyszał pojęcia technika...
 Jutro z południa mam zamiar nagrać filmiki dla Zielonej, nie wiem jak to zrobić u mnie w pokoju, ale coś się wymyśli... Póki co zbieram się do spania. Jutro powinny przyjść spodnie do pracy albo jakoś na dniach hmm...


ps. ostatnie zdj z czw 

edit:
Postanowiłem jeszcze dopisać parę słów, odwiedziłem pb i nawet nie zauważyłem ani nie wiedziałem, że Karolinka jest szczęśliwa, Martuś również, o Dajanie to wiedziałem ;p hmm nic nie wiem co się dzieje u moich znajomych, kumpli, kumpel czy przyjaciół. Z Maliną urwał mi się kontakt, co dzisiaj zauważyła Kasia pisząc do mnie na nk. Z paroma osobami mam kontakt, ale w końcu nie można mieć wszystkiego? Trzeba coś poświęcić, aby w tym drugim mieć efekty, czy może się mylę?
Właściwie to już przyzwyczaiłem się i nie jest mi z tym, aż tak źle.

niedziela, 7 lutego 2010

Po maratonie



 Minął maraton i minął już weekend. W piątek w szpitalu załatwiłem med pracy, badanka, wyniki z krwi idealne, jednak umowy jeszcze nie zdążyli przygotować. Oprócz tego kolejne 2 reanimacje mnie ominęły, akurat podczas badań ;] taa... a mam wyjątkowe szczęście...
 Na dyżurze był najlepszy skład Mikołaj, Dorotka, Pani Ela i jeszcze jedna Pani, której imienia nie pamiętam za bardzo... Testowaliśmy automat do RKO i szczerze mostek na pewno to połamie ;] jak maszyna do zabijania... Wróciłem to zamówiłem spodnie albo to było w czw, nie pamiętam teraz. Tak czy siak, ciekaw jestem jak będą wyglądały w realu. W necie się ładnie prezentowały.
 Na tańcach w sb byłem zmęczony, nie bardzo chciało mi się tańczyć... jeszcze zanim wyszedłem głowa mnie bolała i jakoś średnio się czułem. Dzisiaj już zupełnie odwrotnie, że nawet mógłbym zostać kolejne godziny... Jutro wolne, odpoczynek, wyśpię się.

Godz. SOR = 48h
ps. zdjęcie jeszcze z czw.

czwartek, 4 lutego 2010

Najciezszy dyżur



 Dzisiaj był najciezszy dyżur... Reanimacja, która była krótka i zanim wróciłem z pawilonu to już się skończyła... Mam pecha druga reanimacja i nie było mnie przy niej. Jednak ciezszy przypadek
mieliśmy jakoś przed 17. Studentka 22lata, uderzona z tylu przez tira, a następnie wjechala w nadjezdzacego tira z przodu. Przywieźli ja z amputowana stopa, której nie znaleziono... Złamana miednica, tk wykazało pekniecie podstawy czaszki. Obrazenia wewnętrzne, które nie są mi bliżej znane. Zaintubowana oddychala przy pomocy respiratora. Z tk trafiła na blok operacyjny.
Szkoda mi jej, dziewczyna bardzo ładna. Jutro kolejny dyżur, wiec dowiem się czy przeżyła...
Razem godzin na sorze 40.
MJ