Tym razem spotkałem Monikę w szpitalu, a dokładniej to ona mnie spotkała. Ja jej nie poznałem, przywiozła sąsiadkę do szpitala. A dzisiaj co, pobrania, wkłucia, czyli trening czyni mistrza i tym razem była ciekawa sytuacja. Jako, że czekaliśmy ponad godz. na rtg to pacjentowi zachciało się do toalety. Podchodzę z pacjentem do wc, który jest przy rtg, pukam, stukam, chwytam za klamkę - zamknięte, nikt się nie odzywa. Jeszcze raz stukam, nieco głośniej, nadal nic. Kawałek odchodzę od drzwi zerkając czy pali się światło, które byłoby widoczne przez dziurki na dole, ale jest ciemno. Jeszcze raz stukam, pytam się czy ktoś tam jest, milczy. W końcu chłopacy od nas przechodzą i pytają się czy zamknięte. Mówię, że tak, ale światło jest zgaszone. Sanitariusz wyciągnął klucz i próbuje otworzyć. Nagle wielkie oburzenie - jeszcze nie otworzył, ledwo dotknął drzwi - "co to ma być, zero prywatności, to miejsce intymne (...)" na nasze zapytanie - czemu pan się nie odzywał, kiedy pukaliśmy i pytaliśmy to on "w końcu to toaleta publiczna, kretyni, powinni Was zamknąć w psychiatryku (...)". Kolega już tak się zbulwersował po paru wymianach zdań, że ładnie już ostrzegał faceta w środku, że go zaraz wyciągnie stamtąd i skończy się pyskowanie. Myślę, że facet w środku wziąłby rady do serca, gdyby zobaczył owego kolegę, szafa 2x2 hehe cóż nie udało mi się zobaczyć kto był w środku, nawet jak wrociłem z Natalią z pacjentem z innego wc, to gość był nadal w środku, wychodząc z rtg nadal był. Później już nie wiem, ale siedział tam za długo ;p Przecież to szpital, a jak sama nazwa wskazuje trafiają tu ludzie chorzy, mógł zasłabnąć wc, próbować popełnić samobójstwo, chlać alkohol czy jeszcze inne rzeczy. Naprawdę mnie wkurzył, gdyby wyszedł myślę, że miałby wyjątkowo nieciekawie. Najechałbym na niego równo, a kolega nie wiem czy by dosłownie na niego nie najechał - wcale bym nie śpieszył się z ratowaniem kiblowego pacjenta ;]
Co dalej na dyżurze? Nowe twarze z maltańskiej, Karolina. Sympatyczna, 17letnia dziewczyna o ładnych niebieskich oczach, pierwszy raz na sorze, więc miała szczęście, że trafiła na mnie i Gośkę, i mogliśmy ją oprowadzić nieco po szpitalu. Zresztą jutro również ma praktyki, pewnie będzie po 16.
Oglądałem w końcu dzisiaj 'bez mojej zgody' razem z mamą, taa mama na dramaty nie nadaje się... pół filmu mi ryczała! ehh, nie zaprzeczę, że oczy mi się nie szkliły, jednak łzy powstrzymywałem. Film polecam każdemu.
Godz. na SOR = 90 (10h)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz