niedziela, 7 lutego 2010
Po maratonie
Minął maraton i minął już weekend. W piątek w szpitalu załatwiłem med pracy, badanka, wyniki z krwi idealne, jednak umowy jeszcze nie zdążyli przygotować. Oprócz tego kolejne 2 reanimacje mnie ominęły, akurat podczas badań ;] taa... a mam wyjątkowe szczęście...
Na dyżurze był najlepszy skład Mikołaj, Dorotka, Pani Ela i jeszcze jedna Pani, której imienia nie pamiętam za bardzo... Testowaliśmy automat do RKO i szczerze mostek na pewno to połamie ;] jak maszyna do zabijania... Wróciłem to zamówiłem spodnie albo to było w czw, nie pamiętam teraz. Tak czy siak, ciekaw jestem jak będą wyglądały w realu. W necie się ładnie prezentowały.
Na tańcach w sb byłem zmęczony, nie bardzo chciało mi się tańczyć... jeszcze zanim wyszedłem głowa mnie bolała i jakoś średnio się czułem. Dzisiaj już zupełnie odwrotnie, że nawet mógłbym zostać kolejne godziny... Jutro wolne, odpoczynek, wyśpię się.
Godz. SOR = 48h
ps. zdjęcie jeszcze z czw.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz