Action = Reaction

Action = Reaction
Sur ma Vie

środa, 17 lutego 2010

Znajome twarze w szpitalu

Już po dyżurze, nie wstałem o 6 po imprezie. Zresztą kluczy nie zabrałem i wróciłem trochę wcześniej przed 1, aby mnie ktoś do domu wpuścił. W szpitalu nic nadzwyczajnego  chociaż był chłopak z rozciętą nogą uczeń kuzyna z pracy i chłopak z podejrzeniem zapalenia wyrostka, którego poznałem w wakacje w Kołobrzegu wraz ze znajomymi. Dopiero, kiedy wychodziłem i pytałem o ten jego wyrostek powiedział mi, że chyba kojarzy mnie z Kołobrzegu - ja go kompletnie nie poznałem.
Krew, badanka, martwa stopa (amputacja), krew, nic nowego. Chociaż zauważyłem, że co osoba to inna technika pobierania krwi i zakładania dojścia. Ostatnio inaczej mnie uczyli, dzisiaj jeszcze inaczej, zresztą wolę tą technikę co Miki pokazywał, a nie dzisiaj co ratowniczka.
Później pojadę Janka odwiedzić, dzisiaj ma imieniny.

Godz. na SOR = 80 (5h)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz