Action = Reaction

Action = Reaction
Sur ma Vie

środa, 28 kwietnia 2010

Malowany człowiek

Dzisiaj spotkałem się z kumpelą kupiłem sobie książkę. Zdziwiło mnie poczatkowo, ze Madzia orientowała się, gdzie taki gatunek książki znaleźć, a także jej znajomość pisarzy. Przejrzalem większość książek z tematyki fantasy. Zainteresowany byłem dwiema, jako ze 'powolanie' było trochę zniszczone, to wybrałem 'malowany człowiek', o którym czytałem recenzje pare miesięcy temu. 1/4 książki już za mną. Podoba mi się, ciekawa fabuła, obserwacja trochę wzrokiem dziecka, ale w końcu pojawia się drugi bohater, a dokładnie mówiąc bohaterka.
Tymczasem pozostało mi 8h snu.
Ps. Koło z obwodowego zaliczone

niedziela, 25 kwietnia 2010

Staruszek

Dzień jak co dzień, tyle że starszy o rok... Skończyło się naście w taki sposób właśnie.

wtorek, 13 kwietnia 2010

żałoba narodowa

Człowiek kreatywny to człowiek z wyobraźnią.

środa, 7 kwietnia 2010

Dziwny sen



Dzisiaj miałem jakiś mega dziwny sen. Jak w dobrym filmie, w którym od początku akcja nabiera rozpędu i zmierza w jednym kierunku, a na koniec zaskakujący zwrot. Tak było w moim śnie.

Śniły mi się wydarzenia z 'nostalgii anioła', z czego ta zabita dziewczynka była moją drugą siostrą. Wszyscy tam byli mama, tata, brat i moja siostra i nawet ten morderca z filmu. Chodziło o to, że policja przyszła do nas i mówiła, że mają nowe dowody w sprawie morderstwa.W końcu nie wytrzymałem i mówię, że to tamten koleś zamordował (nie wiem czemu, ale wiedziałem wszystko). I coś tam z dowodów na niego wskazywało...
Pojechaliśmy wszyscy do jego chaty, teraz już nie pamiętam czy on był czy nie, ale wiem, że gadaliśmy tam o zdarzeniu. Ryczałem jak głupi bo wiedziałem, gdzie jest moja 2 siostra. Wreszcie mówię do taty, że wiem gdzie ona jest - nadal rycząc - i mówię, żeby lepiej nie pytał bo nie uwierzy skąd wiem. Zapytał. Powiedziałem mu, że duch mi powiedział. Ruszyliśmy do tej mogiły, gdzie zakopywało się stare rzeczy, wysiedliśmy przed taką skalistą górą, gdzie było trzeba iść. Tata gdzieś po drodze z jakiegoś prowizorycznego grobu - jakby ktoś go niedawno zakopał - wziął grabie, a jakiś facet, ogrodnik zaproponował łopatę, że może pożyczyć. Poszliśmy dalej. Na miejscu obok dziury było wielkie gołe, bez liści, szare drzewo. Jak z jakiegoś horroru. Znajdowała się tam również drewniana szopa z desek.Kopaliśmy w miejscu tej mogiły, mama z siostrą i bratem stali z tyłu, a ja z tatą kopaliśmy. Ja rękoma, tata łopatą, najpierw wykopałem różowe pudełko z którego wystawały piórka i nóżki papużki. Pokazałem to tacie, odłożyliśmy na bok i nagle mówię:
może powinniśmy przestać, wiedziałem, że zaraz byśmy dokopali się do sejfu. Powiedziałem coś w tym stylu
"po co mama ma na nowo to wszystko przeżywać'
i znowu poryczałem się jak głupi, wstaliśmy z kolan i podeszliśmy do sis, mamy i brata.
Obudziłem się...