Po weekendzie...
Piątek w szpitalu spokój, jedynie przed 18 Mirek zrobił mi teorię z wkłuć, a wcześniej to głównie rozmawiałem z Dorotką. W week na tańcach przygotowania pełną parą, beyonce przerobiona w każdym calu + dodatkowy jazz.
Od jutra uczelnia, jeden wykład z mikrobiologii i wsio, tzn. o 16.45 jest jeszcze anatomia wykład, ale nie zamierzam się na nią wybrać. Te wykłady i tak mi nic nie dają, a siedzieć do 19, kiedy we wt jest koło z anatomii nie ma sensu. Wrócę to byłbym zrąbany, a tak posiedzę, poodpoczywam w domu i zabiorę się za naukę.
Godz. SOR = 98 (8h)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz