Moja książka, którą nabyłem. Ogólnie na razie czytałem ją tak wybiórczo, dopiero wieczorkiem przysiadłem od początku. Poza tym dzisiaj byłem odebrać z Martą wyniki krwi, następnie Malusiową zabraliśmy i dosłownie na 10min do Marty, stamtąd do biziela na 1 pomoc. Masakryczny dzisiaj był wykład, najważniejszy dla nas przedmiot, a wykładowca nie wiedział o czym mówić, nawet nie wiedział do kogo mówić, a jak mówił to takie pierdoły, że się w głowie to nie mieściło. Krótko mówiąc miałem go na tyle dość, że chciałem odwiedzić bufet. "Złamanie kręgów szyjnych, poszkodowany zgłosi się do lekarza, jeśli nie będzie mógł ruszać głową" tego typu albo "Na zdjęciu z prawej widzimy zakrwawioną nerkę, a po prawej tętnica" - dwa razy widział stronę prawą i prawą, nic nie pokazywał ani nie wskazywał, nie było wiadomo o którym zdjęciu teraz mowa, a jak człowiek się zorientował to następny slajd -.-
W ogóle nie był przygotowany do naszych zajęć, co wszystkich wkurzało. Lepiej samemu opracowałoby się te zagadnienia, no właśnie... nawet nie wiadomo o czym był wykład bo zaczynał o wstrząsach, później o szyi, brzuchu, ukł. rozrodczy, głowa, klatka, szyja... taki chaos w jego prezentacji, że naprawdę dzisiaj było o wszystkim i o niczym.
Jutro mam zaliczenie z biochemii, jutro się na nie pouczę bo nie idę na 2 wykłady - na których nie muszę być.
A no i biofiz zaliczone ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz