Czasami każdego z nas coś martwi. Mnie osobiście zdarza się to bardzo rzadko, gdyż jestem realistą i sprawnie oceniam wszystko obiektywnym okiem. Jednak są rzeczy, na które później już nie mamy wpływu i pojawiają się wyrzuty sumienia "a jednak mogłem inaczej". Od piątku tak starałem się nie myśleć. Negatywne, pesymistyczne myślenie nic nam nie daje. Najlepiej cieszyć się jeszcze tą chwilą nieświadomości i nie zamartwiać się na zapas. Przywykłem już i jak najbardziej odpowiada mi radzenie sobie z problemami samemu. Nie widzę sensu dzielić się moimi problemami, które naprawdę zdarzają się bardzo rzadko - wraz z wiekiem. Zawsze rozważam czy jest ktoś w stanie mi z tym problemem pomóc, przeważnie nie, więc zostawiam go dla siebie.
Pamiętam jak byłem mały w problemy, a bardziej w tarapaty wpadałem dość często raz na tydzień. Kiedyś coś się nabroiło odczuwało się ten, jakże już niemal zapomniany, stres i te słowa w głowie "ehh znowu narozrabiałem i będzie kara". Najbardziej bolało to, że ledwo kończyła mi się kara, a już zaczynała kolejna hehe... Wtedy już byłem podirytowany na maxa i żałowałem, że np. powiedziałem o jedno słowo za dużo. Później już z bratem uciszaliśmy siebie nawzajem.
A teraz... Teraz już tego nie ma. Bardzo rzadko, kiedy mam jakiś problem. Ostatnim razem, kiedy poważnie się czymś przejąłem to był przypadek z Tati, kiedy chcieli ją deportować. Byłem tak bardzo zdeterminowany, że gdyby przyszedłby ktoś po nią do szkoły - a było to bardzo realne, w końcu zabrała wszystkie papiery ze szkoły - to zrobiłbym wszystko, aby pozwolić jej uciec. Nawet rozmawiałem z sąsiadką, której syn był prezydentem mojego miasta czy mogłaby coś w tej sprawie zrobić. Nie lubię tego zamartwiania się, ból głowy, nieprzespane noce, czekanie na telefon, zresztą kto to lubi...
Tak czy siak już jest spokój, jak na razie...
Poza tym od pewnego czasu stwierdziłem, że zmieniłem się... i to bardzo zmieniłem się. Na dobre? na złe? uważam, że zmieniłem się na takiego, jaki powinienem być...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz