Urodzinki były spoko, typowa taneczna impreza, bitwy, pojedynki, świetna atmosfera i zabawa, muza trochę zamulasta. Z prezentem dla Betty była mała wtopa, zauważyła jak koszulkę podpisujemy - parę min po wykonaniu powyższego zdj ;p Jednak nie wie jeszcze o dzisiejszej niespodziance ;p Będzie mile zaskoczona.
Na imprezie Holly źle się czuł, więc najpierw poszedł spać do auta 2h, później przyszedł zmęczony, widać było już przesilenie trasowe. Z 2h sobie z nim pogadałem o wszystkim, życiu prywatnym, zawodowym, jak ocenia poziom Polskich tancerzy. Co mogę Wam zdradzić to, że w rodzinie nikt u niego już nie tańczy, wcześniej nauczał dzieci w szkole, więc gdyby nie taniec pewnie to by robił. Uważa, że w przyszłości nie będzie zmieniał branży. Interesują go duże przedsięwzięcia tzw on stage. Gdy pytałem z kim najbardziej podoba mu się współpraca powiedział, że z T Pain. Rihannie trochę sodówka odbiła na pkt sławy. Odnośnie polskich tancerzy stwierdził, że potrzebują takich właśnie zajęć z zagranicznymi tancerzami, aby poznać nieco odmienny styl, ruchy, inne poczucie rytmu - co znakomicie rozumiem, różnica jest wyraźna. Oceniając nasz poziom zauważył, że sporo tancerzy jest nieśmiałych i kiedy mają zagrać chick, ciężko jest im się wczuć. Boją się zadawać pytania, jeśli czegoś nie wiedzą.
Później co tam jeszcze... pokazywał nam swoje tatuaże, uczyliśmy go trochę polskiego (liczenie do 8) i najtrudniejsze polskie zdanie 'chrząszcz brzmi w trzcinie w Trzebrzeszynie', kiedy spytał co to oznacza był mały problem z translacją 'The worm sound in grass in Trzebrzeszynie' xD Natomiast Holly uczył nas "[kali supa dżager espi kale dojcze]" czy jakoś tak ;p Nie wiem do końca co to miało oznaczać, jakiś bełkot. Połączenie hiszp z ang. jak przypuszczam, w końcu Holly ur się w Portorico, więc jego ojczystym językiem jest hiszpański.
ej, chrząszcz brzmi w trzcinie w SZCZebrzeszynie;p ale to nic;D
OdpowiedzUsuń